Patnoci Coraz wiksza luka patnicza paraliuje firmy rwnie mocno co administracyjne ograniczenia zwizane z pandemi 2021 4x3Luka płatnicza, czyli różnica między oferowanymi terminami płatności, a czasem w którym faktury są realnie uiszczane, jest problemem polskiej gospodarki, który przybrał na sile w czasie pandemii COVID. Ta w sektorze B2B wynosi 17 dni, a urzędy, instytucje państwowe, itp. spóźniają się z zapłatą aż 20 dni.

 

„Zapłacę za 80 dni”, czyli jak pandemia Covid-19 powiększyła lukę płatniczą w naszym kraju. Co na to przedsiębiorcy? 54 i 36 dni – jak pokazują dane zebrane przez Intrum, o tyle właśnie od 2019 r. wydłużył się czas, w którym obecnie podmioty z sektora publicznego i B2B dokonują zapłaty za zakupione towary i usługi. Długie terminy nie powodują, że płatności dokonywane są na czas.
– Jeżeli ktoś zastanawiałby się, czy pandemia Covid-19 przyniesie kryzys gospodarczy, to już widać jego pierwsze symptomy w postaci opóźnionych płatności. Niepłacący na czas klienci są już problemem dla 7 na 10 firm w naszym kraju – komentuje Krzysztof Żyra, ekspert Intrum.

Jeszcze dłuższy czas oczekiwania na zapłatę

Opóźnione płatności jeszcze przed pandemią koronawirusa były jednym z głównych problemów przedsiębiorców w naszym kraju, a obecnie niebezpiecznie przybrał on na sile. Pokazuje to wskaźnik, jakim jest luka płatnicza. Ta w sektorze publicznym jest największa i wynosi 20 dni, drugie miejsce na tej niechlubnej liście zajmuje sektor B2B (17 dni). Najbardziej rzetelnymi płatnikami są konsumenci (9 dni), co przede wszystkim może być tłumaczone odmienną formą oferowania zakupu towarów i usług w sektorze B2C. – W tym przypadku bardzo często wymagana jest płatność natychmiastowa, zapłata z góry, a jeżeli klient nie płaci terminowo za usługę, np. za Internet, ta może być szybko odłączona, póki rachunek nie zostanie uiszczony. A tego konsumenci się boją, więc płacą, chociaż jak pokazują dane Intrum – nie wszyscy – zauważa Krzysztof Żyra, ekspert Intrum. Jednak spoglądając na dane pochodzące z raportu Intrum opublikowanego w 2019 r. można wręcz uznać, że przed pandemią luka płatnicza w ogóle nie występowała w naszym kraju.

Firmy w większej zwłoce niż konsumenci

Średni oferowany termin płatności w 2019 r., w sektorze B2C wynosił 25 dni. Konsumenci uiszczali faktury nawet przed tym czasem – średnio w ciągu 23 dni. A jak sytuacja wygląda w 2020 r.? Firmy zabezpieczając się przed opóźnionymi płatnościami, oferują konsumentom krótszy termin płatności wynoszący średnio 20 dni, ale za to wydłużył się czas, w którym zapłata jest dokonywana – obecnie jest to 29 dni.
Ze znacznie z gorszą sytuacją mamy do czynienia w sektorze B2B. Dane zebrane przez Intrum pokazują, że w 2019 r. czas oferowany na zapłatę, jak i ten, w którym faktury były realnie opłacane wynosił tyle samo: 26 dni. W 2020 r. sytuacja zmieniła się diametralnie. Liczby te wynoszą analogicznie 45 i 62 dni, czyli pojawiła się luka płatnicza wynosząca aż 17 dni.
Jednak największy problem mają przedsiębiorcy, których klientami są podmioty z sektora publicznego. Opóźniają oni płatności średnio o 20 dni. Ale to nie jest jedyny problem. W zeszłym roku przedsiębiorcy oferowali swoim klientom z tego sektora na zapłatę średnio 25 dni, dziś jest to 59 dni! W 2019 r. w podobnym czasie (25 dni) sektor publiczny dokonywał płatności – dziś jest to aż 79 dni! Skąd te astronomiczne różnice?

Luka była, ale teraz jest większa

– Po pierwsze, należy przyznać, że luka płatnicza w naszym kraju oczywiście istniała przed pandemią i wcale nie była nieznacząca. Dane Intrum mówią o średnich terminach płatności, jakie były oferowane klientom z sektora publicznego i B2B, i w jakim czasie faktyczne dokonywali oni zapłaty w 2019 r. Bez trudu można znaleźć takie podmioty, które opłacały swoje faktury dużo później niż po 25, 26 dniach, oraz firmy, które godziły się na zdecydowanie dłuższe terminy zapłaty. Korona-kryzys wymusił na obu stronach niestandardowe działanie – komentuje Krzysztof Żyra, ekspert Intrum. W obliczu funkcjonowania w nowej rzeczywistości klienci we wspomnianych sektorach nie są po prostu w stanie dotrzymać krótszych terminów płatności. Przedsiębiorcy obserwując tę tendencję, dostosowali więc warunki transakcji oferowane swoim klientom oraz kontrahentom.
W stosunku do warunków płatności, jakie były oferowane w 2019 r., obecnie w sektorze publicznym i B2B czas, w którym dokonywana jest zapłata wydłużył się aż o 54 i 36 dni. Nie tylko te statystyki wskazują na problem. Respondenci badania Intrum, czyli przedsiębiorcy zostali zapytani o to, czy zostali poproszeni
o wydłużenie terminu płatności i czy zgodzili się na takie „odstępstwo”. Zaledwie 10 proc. ankietowanych odpowiedziało, że nie spotkało się z taką sytuacją i również nie zgodziło się przełożyć zapłaty na późniejszy okres. Gdy w 2019 r. zadano te same pytania, wyniki były zdecydowanie odmienne – analogicznie 41 proc. i 62 proc..

Przedsiębiorcy nie wiedzą, jak walczyć

Poprzez oferowanie dłuższych terminów płatności i zwlekaniem tyle dni z egzekwowaniem zapłaty za dostarczone towary i usługi firmy narażają się na kłopoty finansowe, na to, że same mogą stać się dłużnikami. Dlaczego więc decydują się na takie kroki?

 

za 80 dni 451 x 279


Graf. materiały prasowe Intrum

 

– Można podejrzewać, że firmy zgadzają się na dłuższe terminy płatności i mają obecnie większą tolerancję dla klientów płacących po terminie, bo oczekują, że jeżeli same zaczną mieć problemy finansowe w korona-rzeczywistości, też będą mogły skorzystać z podobnej wyrozumiałości. Ale nie jest to pełne wyjaśnienie. 82 proc. respondentów naszego badania przyznaje, że zaakceptowało dłuższy termin płatności niż ten, z którym czują się komfortowo, by nie popsuć relacji z klientem, a 1/3 deklaruje, że musiała zgodzić się na dłuższe terminy płatności, by uniknąć ryzyka bankructwa. Niestety, firmy, które najbardziej ucierpiały w wyniku kryzysu, czyli głównie te z branży gastronomicznej, rozrywkowej czy hotelarskiej, walczące teraz o utrzymanie płynności finansowej, godzą się na wiele, tylko po to, by utrzymać się na rynku. Nierzadko chcą liczyć na jakąkolwiek zapłatę, jeżeli nawet miałyby na nią czekać blisko 80 dni, jak to jest w przypadku klientów z sektora publicznego – przyznaje Krzysztof Żyra, ekspert Intrum.
Nie znaczy to jednak, że przedsiębiorcy nie widzą wad takiej sytuacji. Blisko 50 proc. tych pytanych przez Intrum przyznaje, że poszerzająca się luka płatnicza, jest realnym ryzykiem dla zrównoważonego rozwoju ich biznesów.
15 proc. firm bezwarunkowo akceptuje dłuższe terminy płatności. Jakie kroki jeszcze w pierwszej kolejności podejmują, gdy są proszone przez klientów o przełożenie terminu zapłaty? W pierwszej trójce znalazło się: oferowanie zniżek jako alternatywy (48 proc.), oferowanie zmienionych warunków płatności (47 proc.), akceptacja dłuższego terminu płatności za dodatkową opłatą.

OLGA DANIELEWICZ